Kalendarium, czyli źródło wiedzy o tym co, gdzie i kiedy w Roku Chopinowskim:
- wydarzenia: koncerty, wystawy, spektakle i inne
- relacje
- rozmowy
- Kordegarda CHOPIN 2010
Rozmowa z Januszem Olejniczakiem, pianistą i pedagogiem, laureatem VIII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie i cenionym w kraju oraz za granicą interpretatorem muzyki Chopina.
W tym roku miał Pan okazję występować w miejscach, w których nie tylko Chopina, ale muzykę europejską w ogóle słyszy się rzadko.
Tak, jadąc do Kenii, miałem obawy, że będzie to fantastyczna wycieczka, a koncert będzie tylko dodatkiem dla tamtejszych Europejczyków. A tu przyjemne zaskoczenie: połowa sali to Kenijczycy, spore zainteresowanie mediów, co podobno się nie zdarza. Grałem recital chopinowski. Ci, co przyszli, nie bardzo wiedzieli, czego się spodziewać, jednak słuchali nadzwyczajnie, szczególnie utworów lirycznych. I zostało to przyjęte owacją na stojąco. Do tego atmosfera: miałem przyjemność doświadczyć safari, a ambasada to rezydencja jak z Pożegnania z Afryką...
Występował Pan także pod Piramidami.
Tak, zarówno koncerty w Kenii, jak i wcześniej w Egipcie to bardzo efektowne wydarzenia, które pewnie nigdy w życiu się nie powtórzą. Muszę jednak powiedzieć jedną rzecz: grałem w najważniejszych salach od Montrealu przez Paryż, Madryt i Lizbonę, po Egipt i Kenię. Ale grałem też sporo – aż nie śmiem powiedzieć – na prowincji w Polsce i to było najbardziej wzruszające, poruszające, podtrzymujące mnie na duchu. Uświadomiłem sobie, ilu jest tu wspaniałych melomanów. Kiedyś nie było możliwości, by grać w takich miejscach jak Płońsk, Grotkowo, jak Gostyń, gdzie jest bazylika i festiwal, i zapłakani, szczęśliwi ludzie… Wspaniale jest zagrać w najlepszej sali w Madrycie, ale te wizyty na prowincji, te tłumy ludzi głodnych muzyki, i to w czasie Konkursu Chopinowskiego... Jeszcze niedawno myślałem, że gdy Rok Chopinowski dobiegnie końca, nie będzie śladu propozycji koncertów z Chopinem, a jest wręcz przeciwnie. Proponuję na przykład Liszta, a słyszę: oczywiście, ale proszę koniecznie zagrać Chopina.
To oznaczałoby, że Rok Chopinowski spełnił jedno z ze swoich najważniejszych zadań.
Żyliśmy dotąd w przekonaniu, że „Chopin wielkim kompozytorem jest” i grywaliśmy go nie za często, żeby nie przesadzić. Tymczasem na świecie nigdzie nie było go za dużo, bo w wielu krajach jest traktowany jako kompozytor salonowy. Obowiązkowy jest Beethoven, Mozart, może Dvořák, natomiast Chopin nie. W tym roku to się trochę zmieniło. Koncerty, które się odbyły, te wszystkie pomniki, które powstały, to było Polsce szalenie potrzebne, to wszystko zrobiło nam – bo nie tylko Chopinowi – olbrzymią promocję. I to jest ogólnonarodowa wartość w kulturze. Tego nie zrobiłby Kopernik, Curie-Skłodowska, Miłosz, bo przecież z Kenijczykami o Miłoszu raczej by się nie pogadało. To mógł zrobić tylko Chopin i dla mnie jest to zupełna rewelacja.