CHOPIN 2010
  • Obchody Roku Chopinowskiego

    Kalendarium, czyli źródło wiedzy o tym co, gdzie i kiedy w Roku Chopinowskim:

    • wydarzenia: koncerty, wystawy, spektakle i inne
    • relacje
    • rozmowy
    • Kordegarda CHOPIN 2010
    więcej >
     
  • Baza wiedzy

    Skarbnica informacji o życiu i twórczości Fryderyka Chopina:

    • quizy i ciekawostki
    • rekomendowane nagrania
      i publikacje
    • materiały edukacyjne
    • ikonografia
    • prezentacja miejsc chopinowskich
    • kierowanie do kompetentnych źródeł
    więcej >
     
  • Chopin dzieciom

    Serwis będący pomocą
    we wprowadzaniu dziecka w świat muzyki Fryderyka Chopina:

    • interaktywne gry i zabawy
      dla najmłodszych
    • wskazówki dla rodziców
    więcej >
     
  • Inter:akcje

    Działania społecznościowe związane
    z obchodami Roku Chopinowskiego.

    więcej >
     
  • Program TV

    Archiwalne odcinki programu telewizyjnego Chopin2010.pl emitowanego przez TVP1.

    więcej >
     
  • Biuro obchodów CHOPIN 2010

    Platforma komunikacji między instytucjami, dziennikarzami
    i organizatorami wydarzeń jubileuszowych. Oficjalne informacje o:

    • minionych, obecnych i planowanych działaniach Biura
    • artOfertach: mobilnych projektach artystycznych
    • chopinowskich ofertach turystycznych
    • Biuro Prasowe Chopin 2010
    więcej >
     
  • Konto na CHOPIN2010.pl

    Ładowanie...

    ###LABEL_LOGIN_FAILED###

    Spróbuj ponownie

    Rejestracja na portalu chopin2010.pl umożliwiająca użytkownikom:

    • jednoczesne logowanie
      do wszystkich serwisów chopinowskich
    • dodawanie i aktualizowanie wydarzeń związanych z Rokiem Chopinowskim
    • tworzenie własnej listy wydarzeń i drukowanie jej w użytecznym formacie
    • otrzymywanie newslettera
      i udział w konkursach
      z atrakcyjnymi nagrodami
    ...
    więcej >
     

Wyszukiwarka

 

Patroni honorowi

więcej >
 

Mecenasi

więcej >
 

Partnerzy

więcej >
 
2.11.2010
Kategoria: Rozmowy

JUROR MUSI BYĆ RÓWNIEŻ PROROKIEM

Rozmowa z Kevinem Kennerem, jurorem XVI Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Należy Pan do wybitnych interpretatorów utworów Fryderyka Chopina. Czy jurorowi nie jest trudno zapomnieć o własnych interpretacjach, by móc przekonać się do innych propozycji?

To bardzo dobre pytanie, ponieważ dobry juror musi potrafić wznieść się ponad własny gust. Oczywiście w sztuce nie istnieje jeden doskonały wzór interpretacji. Jest ich bardzo wiele, tak jak wielu jest artystów. Staram się zawsze pamiętać, żeby w ocenie brać pod uwagę zaprezentowaną wartość występu, niezależnie od tego, jak wypada porównanie z moimi interpretacjami. Nie jestem w tym doskonały. Czasami ulegam emocjom, lecz zawsze zadaję sobie pytanie – co za nimi stoi? Niecierpliwię się, kiedy ktoś prezentuje styl zupełnie odmienny od mojego, ale czasami denerwuję się też dlatego, że ktoś gra w podobny sposób, tylko bardziej przekonująco, przed czym podświadomie się bronię. Najlepiej byłoby, aby wszyscy jurorzy codziennie mieli sesję psychoterapeutyczną, aby nie projektowali swojego własnego ja lub prywatnych spraw na czyjeś występy. (śmiech)

Jakie ma Pan metody na wyłuskanie spośród 80 uczestników kilku najlepszych? Jakimi kryteriami się Pan kieruje?

(Mogę tu mówić wyłącznie za siebie, ponieważ oficjalnie nie otrzymaliśmy żadnych kryteriów oceniania). Szukam przede wszystkim osoby, która ma coś ważnego do powiedzenia, a równocześnie posiada dar komunikowania tego publiczności. Poszukuję również oryginalności, którą, jak sądzę, nie tak łatwo odkryć. Kiedy pianista wydaje się grać w sposób niezwykły, niespodziewany, w sposób jakiego nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, myślimy - „jest oryginalny”. Tymczasem w niektórych przypadkach jest to nie tyle oryginalność, co mieszanina rozmaitych sztuczek. Paradoksalnie najtrudniej odkryć oryginalność w tych interpretacjach, które na pozór nie wyróżniają się jakoś szczególnie. Istota oryginalności polega nie na tym jak bardzo pianista się wyróżnia, lecz z jakich źródeł wyrasta jego interpretacja. Jeśli powstaje ona w oparciu o własne spotkanie pianisty z daną kompozycją, niezależnie od zewnętrznych wpływów – pochodzących od nauczyciela czy wyniesionych z tradycji, to taka interpretacja niesie ze sobą znamię oryginalności. Czasem jest ona bardzo subtelna i trudno ją dostrzec. Z pewnością nie uniknąłem błędów w ocenianiu pianistów. Kilku swoich wyborów żałuję, jednak mam nadzieję, że w większości przypadków podjąłem słuszną decyzję. Niestety jesteśmy ograniczeni systemem punktacji, za pomocą którego próbujemy nadać noty wykonaniom, które są same w sobie wielowymiarowe, składające się z wielu rozmaitych aspektów. Cały ten system, który zapożyczony jest z dyscyplin sportowych, czy z wolnego rynku, nie przystaje do sztuki.

Czy sądzi Pan, że jury mogło odrzucić wielki talent?

Sądzę, że jako jurorzy wykonaliśmy wielką pracę, by wyłonić te głosy, które powinny zostać usłyszane. Według mnie, najlepsze decyzje podejmowane są zbiorowo. Każdy z nas ma inną wrażliwość i sposób słuchania, dlatego tak bardzo cenię dialog, który toczy się pomiędzy jurorami na temat muzycznych wartości, pomagający rozszerzyć własny punkt widzenia. Oczywiście jest to możliwe tylko do pewnego stopnia. Kiedy jednak zbiera się dwanaście osób, które rozmawiają ze sobą i są otwarte na inny sposób odbierania muzyki, jestem przekonany, że grono to podejmuje lepszą decyzję od tej, którą podjąłbym sam.

Czy w ocenie kandydata bierze Pan pod uwagę jego życiorys? Na przykład wiek albo fakt, że miał szansę kształcić się na prestiżowej uczelni?

Raczej w niewielkim stopniu. Juror musi być także prorokiem patrzącym w przyszłość. Część pianistów znajduje się na drodze do wielkości, więc nie byłoby dobrze, żeby kogoś takiego po prostu przeoczyć. Wiem, że trudno być obiektywnym w tym zakresie, ale to chyba w ogóle jest niemożliwe. Stawiam punkty nie czytając wnikliwie informacji o kandydacie, choć staram się brać pod uwagę wiele czynników. Uważnie szukam osób młodych, które mimo swojego wieku potrafią już przekazywać muzykę w sposób dojrzały i wyraźny. Na pewno takiej dojrzałości oczekuje się od pianistów w wieku 29-30 lat, ale nawet jeśli do konkursu przystępują ludzie młodzi, to ważne jest, aby potrafili przekazywać wymowę utworu na swój niepowtarzalny sposób.

A co powiedziałby Pan tym pianistom, którzy gorliwie przygotowywali się do Konkursu Chopinowskiego, jednak odpadli we wczesnych etapach? Dla młodego pianisty to niekiedy duży cios.

Dokładnie tak jest. Niektórzy z nich przygotowują się latami! Kiedy ja startowałem w Konkursie Chopinowskim, byłem w tej szczęśliwej sytuacji, że miałem jedynie miesiąc na opanowanie programu. Oczywiście znałem wcześniej znaczną część utworów Chopina, ale nie miałem wystarczająco dużo czasu, aby poświęcić się repertuarowi jak należy. Wówczas byłem tuż po ślubie i po moskiewskim konkursie im. Czajkowskiego, który ma zupełnie inny program. Na pewno denerwowałbym się bardziej, gdybym przystępował do przesłuchań w Konkursie Chopinowskim ze świadomością, że poświęciłem szereg lat na przygotowanie i że wszystko sprowadza się do 15 czy 20 minut na scenie. Współczuję pianistom, którzy odpadli na samym początku. Może powinni rozważyć, czy nie należy ćwiczyć mniej zamiast więcej! Życzę tym młodym pianistom odnalezienia własnej drogi rozwoju artystycznego. Konkurs pomaga tylko niewielu osobom. Wiele pozostałych może zniszczyć. Dlatego nie mogę powiedzieć, abym był zwolennikiem konkursów. Biorę w nich udział jako juror i staram się aby system czynił możliwie jak najmniej szkód. Jednak nie jestem fanem tego sportu.

Czy jest coś, co poprawiłby Pan w sposobie oceniania kandydatów?

Absolutnie tak. W zasadzie cały czas trwają dyskusje nad tym jak usprawnić system ocen, w którym trzeba nadać jakąś wartość numeryczną wykonaniu i jak zrobić to w taki sposób, żeby różnice w ocenach nie były między jurorami zbyt duże. Mieliśmy zbyt dużo kłopotów z systemem oceniania kandydata do 100 punktów. Bardzo dobrą innowacją jest wprowadzenie głosowania „tak” i „nie”, chociaż i ten system posiada wady. Widać je w sytuacji, gdy kandydat, który ma coś niecoś do powiedzenia, lecz umiarkowanie dużo, dostaje sporo głosów „tak”, podczas gdy pianista wzbudzający wiele dyskusji zostaje wyeliminowany z tego powodu, że nie zyskał odpowiedniej ilości głosów pozytywnych. Musimy ten system ulepszyć.

A jak ocenia Pan wprowadzenie do drugiego etapu trzech tańców: walca, mazurka i poloneza?

Byłoby lepiej, gdyby było mniej etapów eliminacji i gdybyśmy mogli na początku słuchać uczestników znacznie dłużej. Bardzo wielu odrzucamy w pierwszym etapie, który trwa zaledwie 20 minut. Nigdy nie dowiem się, jak ci pianiści wykonują tańce. Cały problem leży w procesie eliminacji, który nagradza konsekwentne wykonania. Jeśli zdarzy ci się zły dzień, który przypadnie na samym początku – jesteś skreślony, nawet, jeśli jesteś wielkim artystą. Chyba, że tolerancyjny juror z darem przewidywania szczęśliwie dostrzeże twój talent i da ci szansę na wzięcie udziału w kolejnym przesłuchaniu. Takie przewidywanie przyszłości oczywiście wiąże się z dużym ryzykiem. Łatwiej jest zatem po prostu ocenić występ tak jak wypadł on danego dnia. Dlatego w tak wielu konkursach słuchamy solidnych muzyków, którzy mają stosunkowo niewiele do powiedzenia, jednak są konsekwentni w tym jak grają. Ja tymczasem wolałbym raczej usłyszeć 10 okropnych występów wielkiego artysty po to, by w jedenastym przeżyć dzięki niemu magiczne chwile, niż cały czas słuchać relatywnie dobrych, choć niewybijających się wykonań, o których zaraz zapominam.

Czy jest jakiś obowiązkowy zestaw lektur poświęconych Fryderykowi Chopinowi, który powinien przeczytać pianista przygotowujący się do Konkursu Chopinowskiego w Warszawie?

Jest to część ogólnego wykształcenia w zakresie sztuki. Dla kreatywnego muzyka jest to dobry sposób, aby zrozumieć kontekst, w którym powstała dana muzyka. Jednakże istnieją różne sposoby zbliżenia się do muzyki. Część z uczestników to nie są mole książkowe, czasami nawet niezbyt dobrze czytają partyturę, a mimo to nie oceniałbym ich surowo. Niektórzy z nich poszukują nowego zrozumienia Chopina i być może dlatego nie są zbytnio zainteresowani wiedzą historyczną. Nie jest to przekonujące wytłumaczenie, bo obszerna wiedza o Chopinie, jego życiu i otaczającej go kulturze jest źródłem dzisiejszych interpretacji i podstawą bardzo twórczych i innowacyjnych występów.

Czy są jakieś publikacje wydane po polsku poświęcone Chopinowi, które chciałby Pan, aby zostały przetłumaczone na język angielski?

Nie wiem, bo mój polski jest bardzo słaby. Czytam jedynie książki wydane po angielsku. (śmiech) Oczywiście jest wiele wspaniałych publikacji o Chopinie. Jako wykonawcę interesuje mnie to jak myślał sam Chopin. Jego sposób myślenia uwidacznia się w jego listach i we wspomnieniach jego studentów. Zbiorem godnym uwagi jest książka Eigeldingera o Chopinie i jego uczniach. Niestety nie znam polskich publikacji na ten temat.

Podobno w Europie jest około 150 konkursów pianistycznych różnego rodzaju. Czy my, Polacy nie przesadzamy w ocenie rangi Konkursu w Warszawie?

W żadnym razie. To konkurs dla profesjonalistów. Wygrało go wielu ważnych i wspaniałych artystów. Swoją drogą, ostatnio zapanowała moda, aby każde małe miasteczko miało swój własny konkurs pianistyczny. To dobrze. Jednak ten konkurs jest niepowtarzalny, wyjątkowy. Wystarczy spojrzeć, jak wiele ludzi z całego świata przyjeżdża tu słuchać swoich finalistów. Czas tylko pokaże, czy decyzje, które tu zapadły przysłużą się światu muzycznemu czy nie. Nie chciałbym jednak czynić jakichkolwiek porównań pomiędzy konkursami. W końcu nie ma tak naprawdę znaczenia czy wielki muzyk wygrał konkurs Czajkowskiego czy brukselski. Ale konkurs w Warszawie jest jednym z najważniejszych na świecie.

Jest wiele rzeczy, o które chciałabym zapytać, jednak, ponieważ brakuje nam czasu, proszę tylko opowiedzieć jak to się stało, że został Pan pianistą. Czy pochodzi Pan z rodziny muzycznej?

Nie, w mojej rodzinie nie było muzyków. Moja mama dorastała na farmie w Teksasie, gdzie przez 20 lat zajmowała się końmi. Mój ojciec był nauczycielem angielskiego, później został inżynierem elektroniki i pracował dla marynarki wojennej. Muzyka nigdy nie była obecna w moim domu. Jednak w pewnym momencie mama zapragnęła, aby jej dzieci zaczęły robić coś twórczego. Kupiła pianino dla dzieci, na którym, pamiętam, godzinami eksperymentowałem jako mały szkrab. Oto jak zostałem pianistą. I dzięki Bogu!

Ciąg dalszy rozmowy po ogłoszeniu wyników Konkursu:

Czy chciałby Pan skomentować jakoś werdykt jury?

Wiem, że dla wielu osób wynik był nieoczekiwany. Rozumiem dlaczego podjęto taką decyzję i ją akceptuję. Julianna jest wspaniałym muzykiem. Myślę, że przekazuje nam ważne przesłanie, a mianowicie, że wielkie interpretacje muzyki Chopina czerpią z głębokiej świadomości źródeł. Na każdym etapie robiła na mnie duże wrażenie swoimi bardzo wyrafinowanymi, inteligentnymi interpretacjami. W jej podejściu wyczuwałem pewien szacunek i uniżoność wobec wskazówek samego Chopina w partyturze, które często przechodzą niezauważone lub nawet są ignorowane przez wielu pianistów dzisiejszego pokolenia. Cieszę się, że zdobyła tę nagrodę. Myślę, że w przyszłości zobaczymy, że jest artystką, z którą należy się naprawdę liczyć.

Czy była jakaś dyskusja w gronie jury dotycząca tej decyzji?

Jedyna dyskusja, jaka się toczyła dotyczyła punktów i zasad ich interpretacji oraz tego czy przyznać pierwszą, drugą i trzecią nagrodę. Przyjrzeliśmy się różnicom punktowym, porównaliśmy różne systemy i w końcu wybraliśmy taki, który pozwoliłby nam wyłonić pierwszą nagrodę i dwie drugie.

Czy mogę zapytać co sądzi Pan o grze Bozhanova?

Uwielbiam grę Bozhanova. Uważam, że to wielki artysta. Tak naprawdę nie było większego w tym konkursie. Dylemat Bozhanova polegał na tym, że czasem jego interpretacje ocierały się o karykaturalność zaś jakość jego wykonań nie zawsze była konsekwentna. Dla mnie konsekwencja nie jest dla mnie najważniejszą wartością, ale często to ona jest najbardziej nagradzana w konkursach. Byłem głęboko poruszony jego niektórymi wykonaniami. Niektórymi. Nigdy nie słyszałem, aby ktoś grał poloneza w tak pięknym stylu. To jest prawdziwy Chopin. Słuchając go wtedy zrozumiałem, że on naprawdę żyje tą muzyką. Dlatego nie zgadzam się z opiniami, że jest to muzyk, który gra tylko dla efektu.

Byłem również pod wielkim wrażeniem Ingolfa Wundera. Posiada szczególny dar kontaktowania się z polską publicznością, może dlatego, że gra w tradycyjnym polskim stylu. Doskonale to rozumiem, ponieważ sam w ten sposób odczuwam muzykę Chopina, co wynika z moich polskich doświadczeń. Mam nadzieję, że wszystko się dla niego dobrze ułoży. Jestem pewien, że chciał osiągnąć na tym konkursie znacznie więcej, jednak na pewno wie dlaczego otrzymał nagrodę, którą mu przyznano.

Żałuję także Da Sol Kima i Leonory Armellini. Szkoda, że Khozyainov, który był moim faworytem od samego początku, nie grał na tak wysokim poziomie jak w pierwszym etapie. Wierzę, że za 5 lat będzie liczącym się pianistą, ma naturalne wyczucie muzyki Chopina.

To były duże błędy, jednak nie ja je popełniłem. W tym Konkursie podjęto kilka niesłusznych decyzji, choć ogólnie rzecz ujmując jestem zadowolony z wyboru 5 pierwszych pianistów. 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Katarzyna Hosaniak, Biuro Obchodów Chopin 2010.
Kevin Kenner, fot. NIFC

Kevin Kenner, fot. NIFC