CHOPIN 2010
  • Obchody Roku Chopinowskiego

    Kalendarium, czyli źródło wiedzy o tym co, gdzie i kiedy w Roku Chopinowskim:

    • wydarzenia: koncerty, wystawy, spektakle i inne
    • relacje
    • rozmowy
    • Kordegarda CHOPIN 2010
    więcej >
     
  • Baza wiedzy

    Skarbnica informacji o życiu i twórczości Fryderyka Chopina:

    • quizy i ciekawostki
    • rekomendowane nagrania
      i publikacje
    • materiały edukacyjne
    • ikonografia
    • prezentacja miejsc chopinowskich
    • kierowanie do kompetentnych źródeł
    więcej >
     
  • Chopin dzieciom

    Serwis będący pomocą
    we wprowadzaniu dziecka w świat muzyki Fryderyka Chopina:

    • interaktywne gry i zabawy
      dla najmłodszych
    • wskazówki dla rodziców
    więcej >
     
  • Inter:akcje

    Działania społecznościowe związane
    z obchodami Roku Chopinowskiego.

    więcej >
     
  • Program TV

    Archiwalne odcinki programu telewizyjnego Chopin2010.pl emitowanego przez TVP1.

    więcej >
     
  • Biuro obchodów CHOPIN 2010

    Platforma komunikacji między instytucjami, dziennikarzami
    i organizatorami wydarzeń jubileuszowych. Oficjalne informacje o:

    • minionych, obecnych i planowanych działaniach Biura
    • artOfertach: mobilnych projektach artystycznych
    • chopinowskich ofertach turystycznych
    • Biuro Prasowe Chopin 2010
    więcej >
     
  • Konto na CHOPIN2010.pl

    Ładowanie...

    ###LABEL_LOGIN_FAILED###

    Spróbuj ponownie

    Rejestracja na portalu chopin2010.pl umożliwiająca użytkownikom:

    • jednoczesne logowanie
      do wszystkich serwisów chopinowskich
    • dodawanie i aktualizowanie wydarzeń związanych z Rokiem Chopinowskim
    • tworzenie własnej listy wydarzeń i drukowanie jej w użytecznym formacie
    • otrzymywanie newslettera
      i udział w konkursach
      z atrakcyjnymi nagrodami
    ...
    więcej >
     

Wyszukiwarka

 

Patroni honorowi

więcej >
 

Mecenasi

więcej >
 

Partnerzy

więcej >
 
25.02.2010
Kategoria: Rozmowy

CHOPIN BYŁ POLAKIEM, ALE DZIŚ NALEŻY DO CAŁEGO ŚWIATA

Dnia 7 sierpnia 2009 roku w Dusznikach-Zdroju rozpocznie się kolejny, 64. już Międzynarodowy Festiwal Chopinowski. O wydarzenia tegorocznej edycji zapytaliśmy Piotra Palecznego, wybitnego pianistę, laureata Konkursu Chopinowskiego (1970) i od 1993 roku dyrektora artystycznego Festiwalu.

Międzynarodowy Festiwal Chopinowski w Dusznikach-Zdroju wyróżnia przede wszystkim fakt, że jest to najstarszy na świecie festiwal pianistyczny, nie tylko Chopinowski. Mimo, iż nie dysponujemy tak znaczącymi funduszami jak inne festiwale, radzimy sobie dobrze. Poza tym oferujemy naszym zaproszonym artystom niepowtarzalny klimat - klimat Dusznik, Dworku Chopina. Festiwal odbywa się w sali prawdziwie kameralnej, która mieści publiczność rzędu 300 osób. Niemniej jednak drugą „salą koncertową" jest cały Park Zdrojowy, który podczas koncertów jest nie tylko nagłośniany - w dawnej muszli koncertowej, ustawiany jest duży telebim, a przed nim krzesła i ławki. Powstaje w ten sposób następna, alternatywna sala koncertowa przeznaczona dla tych melomanów, którzy nie zmieszczą się w Dworku.

Tegoroczny Festiwal Chopinowski będzie obfitował w bardzo ciekawe spotkania z tak znakomitymi artystami, jak Cyprien Katsaris, Eugen Indjic, Nikolai Lugansky - zwycięzca Konkursu im. Czajkowskiego w Moskwie i nota bene Juror przyszłego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Po raz kolejny wystąpi Alexander Gavrylyuk, który jest już naszym stałym gościem, artystą budzącym największe emocje (w zeszłym roku musiał powtarzać swój koncert). W tym roku usłyszymy również sporo polskich wykonawców - mimo, iż nie chciałbym zabierać pola do popisu Festiwalowi Pianistyki Polskiej, który od wielu już lat prowadzi swoją działalność w Słupsku. W serii koncertów wieczornych wystąpi Jan Krzysztof Broja, artysta o bardzo ciekawej osobowości artystycznej, niewątpliwie godny zauważenia i pokazania publiczności - artysta, który budzi uznanie, respekt i zaciekawienie, swym niekonwencjonalnym często podejściem do interpretacji.

Jak zawsze w czasie Festiwalu zaprezentujemy również szczególnie uzdolnioną młodzież. Przedstawimy dwie laureatki Ogólnopolskiego Konkursu im. Fryderyka Chopina, organizowanego przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina - konkursu, który odbył się w grudniu ubiegłego roku. W koncercie tym wystąpi laureatka pierwszej nagrody - Julia Kociuban i laureatka trzeciej nagrody - Aleksandra Świgut, która w ostatnim tygodniu lipca odniosła swój kolejny wielki sukces, zdobywając II Nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Nowym Orleanie (USA).

Podczas koncertu Promocja młodych, w jego pierwszej części zaprezentujemy uzdolnionego, młodego pianistę z Krakowa - Piotra Różańskiego. W drugiej części wystąpi laureatka wielu konkursów, w tym drugiej nagrody Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Mariańskich Łaźniach - Karolina Nadolska. Zaprezentuje się najpierw w programie solowym, a później wspólnie ze znakomitą skrzypaczką - Kamilą Wąsik. Jak można zauważyć, lubię zapraszać do udziału w Festiwalu młodych artystów. Widzę w nich prawdziwą determinację, chęć pokazania się od najlepszej strony. Oni nie grają na zasadzie odcinania następnego kuponiku od sławy swojego nazwiska. Ich gra to walka o byt na estradzie - oni muszą zagrać jak najlepiej. Ten zapał, determinacja oraz - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - pęd do głębi sztuki, którą chcą przekazać, jest słyszalny i odczuwalny.

 Tegoroczny dusznicki Festiwal odbędzie się w roku 160. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina. Moim marzeniem od wielu lat było, aby przy okazji jakiegoś jubileuszu po raz pierwszy w historii Dusznik przedstawić festiwalowej publiczności  Requiem Mozarta, dzieło, o które Chopin przed śmiercią prosił przyjaciół, by zostało wykonane na jego pogrzebie. Requiem usłyszmy w znakomitej obsadzie solistów - z poprowadzoną przez dyr. Marka Pijarowskiego Orkiestrą Wratislavią i z jednym z najlepszych naszych chórów, jakim jest Polski Chór Kameralny - Schola Cantorum z Gdańska.

Od kilku lat coraz większym zainteresowaniem cieszą się kursy mistrzowskie, które towarzyszą Festiwalowi. Ich zasadą jest, iż zupełnie niedemokratycznie wybrana przeze mnie szóstka aktywnych uczestników kursu pracuje z dwoma wybitnymi, światowej rangi pedagogami. W tym roku, już na długo przed Festiwalem zaproponowałem, aby czynnymi uczestnikami byli wszyscy laureaci ostatniego Ogólnopolskiego Konkursu im. Fryderyka Chopina. W tym roku dołączył jeszcze do nich laureat krakowskiego konkursu EPTA. Kurs mistrzowski poprowadzą prof. Oleg Maisenberg z Uniwersytetu Wiedeńskiego oraz  prof. Matti Reakallio - znakomity pedagog, obecnie wykładowca słynnej uczelni w Hanowerze, jak również Julliard School w Nowym Jorku. Myślę, że współpraca naszych polskich, młodych pianistów z tą dwójką wybitnych pedagogów jest trudna do przecenienia. Wszystkie uwagi, jakie usłyszą w trakcie kursu powinni głęboko zapamiętać i wziąć pod uwagę w przyszłości.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o tradycyjnym koncercie nocnym - Nokturnie, który zawsze budzi olbrzymie zainteresowanie. To po prostu jakby festiwal w pigułce - w koncercie tym bezinteresownie biorą udział wszyscy artyści, którzy po swym recitalu mogą zostać dłużej lub którzy mogą wcześniej przyjechać. W czasie koncertu panuje niezwykła atmosfera, nie ma już podziału na estradę i publiczność. Mamy zawsze dwa znakomite fortepiany - to również jest wyróżnikiem naszego festiwalu - dużą koncertową Yamahę i zawsze nowego, sprowadzanego Steinwaya. Podczas koncertu Nokturn instrumenty te są ustawione w środku sali, natomiast publiczność siedzi przy okrągłych stoliczkach, przy świecach, z lampką wina, są kwiaty, atmosfera jest przeurocza. I jest również gospodarz tego wieczoru, którym najczęściej bywa ktoś z polskich aktorów o znanym nazwisku. Gospodarz nie jest tradycyjnym konferansjerem, ale prowadzi ten wieczór - snuje opowieści na jakiś temat, który wiąże muzyka. W tym roku gospodarzem Nokturnu będzie pochodząca z regionu Dusznik - aktorka Bożena Stachura, związana z tematyką chopinowską poprzez udział w filmie o Chopinie, gdzie grała rolę Solange. Jako gospodyni Nokturnu opowie o Nohant, o Gorge Sand, o Solange, o powstawaniu filmu o Chopinie. Trwający zwykle ponad 2 godziny koncert staje się prawdziwym salonem muzycznym. Umiejętność stworzenia odpowiedniego klimatu i pełnej koncentracji publiczności jest zadaniem bardzo trudnym.

 Jaka jest publiczność Festiwalu w Dusznikach? Czy koncerty cieszą się zainteresowaniem gości z zagranicy?

Publiczność festiwalowa jest fantastyczna, reaguje bardzo żywiołowo, ciepło. Nasi wykonawcy zawsze bardzo mile ją wspominają. Prawdziwą satysfakcją dla organizatorów Festiwalu jest fakt, iż wielu spośród już bardzo znanych na świecie artystów wymienia w swoich życiorysach nazwę Festiwalu w Dusznikach. To najbardziej cenna nagroda, jaka może nas spotkać.

Śmiało można powiedzieć, iż zdecydowaną większość słuchaczy stanowią melomani z Polski i z całego świata. W tym roku na Festiwal w Dusznikach przyjadą osoby z Japonii (zawsze), z Malezji, Tajwanu, USA. Gościliśmy już parokrotnie zorganizowane wycieczki ze Stanów Zjednoczonych, a także z Australii, melomanów, którzy poprzez specjalne agencje i biura podróży organizują sobie letnie przejażdżki po największych festiwalach europejskich - na przykład wycieczkę obejmującą festiwale Duszniki - Bayreuth - Salzburg. To dla dusznickiego Festiwalu ogromna satysfakcja znaleźć się w gronie wydarzeń artystycznych o światowej randze.

Olbrzymim plusem Festiwalu w Dusznikach jest jego kameralność. Nie posiadamy współczesnej, nowej sali koncertowej. Ale posiadamy coś, o czym stale przypominamy i co budzi olbrzymi respekt wśród wykonawców - estradę, na której wiele lat temu w 1826 roku wystąpił sam Fryderyk Chopin. To budzi olbrzymi szacunek i nobilituje nasz Festiwal. Jest bardzo mało tego typu wydarzeń, które szczyciłyby się bogatszą i dłuższą tradycją.

 A czy mimo wszystko zmieniłby Pan w jakimś stopniu Festiwal?

Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby w Dusznikach powstała jednak nieco większa sala koncertowa. W tej chwili koncerty symfoniczne, (na przykład wykonanie Requiem Mozarta) odbywają się w Kościele św. Piotra i Pawła. Poprawiliśmy jego akustykę - olbrzymi pogłos został zmniejszony dzięki akustykom z Politechniki Wrocławskiej i teraz można w nim organizować koncerty. Kościół usytuowany jest w mieście - Dusznikach, natomiast festiwal odbywa się obok - w Zdroju, stąd koncerty w świątyni cieszą się większą popularnością wśród lokalnych mieszkańców. Nie jestem zwolennikiem koncertów w plenerze, ze względu na bardzo złą akustykę i niepewną w górach pogodę, co powoduje zbyt duże ryzyko organizacyjne. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli czekać do setnego festiwalu w Dusznikach, by powstała tu większa, alternatywna dla Dworku sala koncertowa.

 Jaki będzie Festiwal w przyszłym roku, Roku Chopinowskim? Czy planuje Pan większą liczbę koncertów i innych wydarzeń towarzyszących?

Wszystko zależy od strony finansowej, od dotacji. Tu kłaniam się głęboko Ministerstwu Kultury, które tradycyjnie jest głównym sponsorem, wręcz współorganizatorem Festiwalu. Chwała również Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina, który - będąc prawą ręką Ministerstwa - wspiera nas dobrą radą, pomocą i znajdujemy tu zawsze słowa życzliwości. Chciałbym, aby tak zostało na zawsze, ale marzę jeszcze, by dusznicki Festiwal nie był traktowany przez NIFC jako jedna z wielu imprez chopinowskich, by Instytut, jako Narodowy Instytut Fryderyka Chopina - traktował nasz Festiwal jako „swój" festiwal.

Warto - bo takich festiwali w Polsce nie ma. Ranga artystyczna, prestiż międzynarodowy, historia i tradycja dusznickiego festiwalu są niepodważalnie większe i trudno porównywać do niego jakiekolwiek inne chopinowskie imprezy, oczywiście poza Konkursem Chopinowskim.

Byłoby miło, gdyby na przykład Festiwal „Chopin i Jego Europa" oraz Festiwal w Dusznikach mogły ściśle współpracować, by nie istniało rozróżnienie, że „Chopin i Jego Europa" jest tym „naszym" festiwalem, a festiwal w Dusznikach, który wspieramy i popieramy - to jednak jakby dalsza rodzina.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że przy organizacji takiej imprezy problemem numer jeden jest budżet. Wszyscy mówimy o kryzysie, wszyscy mówimy również o Roku Chopinowskim 2010. Publiczność już to wie, media nagłaśniają, oczekiwania są olbrzymie. Wszyscy organizatorzy - również ja - zastanawiają się: „dobrze, mogę zaprosić do Dusznik największe gwiazdy pianistyki i chopinistyki światowej, nie ma żadnego problemu organizacyjnego". Jedynym problemem jest budżet, którego wysokość mogłaby pozwolić na ich zaproszenie.

Obawiam się, że bardzo wiele mówimy o Roku Chopinowskim i niewątpliwie odnotujemy bardzo wiele sukcesów organizacyjnych i imprez, które będą propagować Chopina nie tylko tymi ustalonymi już ścieżkami. Ale organizatorzy działający w małych ośrodkach, którzy marzą o tym, by coś zrobić dla Chopina, po prostu nie mają na to szans - bo nie mają wystarczającej sumy pieniędzy.

Duszniki są małym miasteczkiem. Mimo to zawsze udaje nam się przekonać lokalne władze aby zechciały jakąś, nawet małą dotację przeznaczyć na Festiwal. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z sytuacji, że jest to region biedny, gdzie nie ma przemysłu, a pod względem turystycznym konkurują ze sobą i Polanica, i Kudowa, i Duszniki.

Zatem musimy opierać się z konieczności na życzliwości i na hojności sponsorów spoza regionu. Tutaj po raz wtóry dziękuję Ministerstwu, które docenia dusznicki Festiwal, jakkolwiek nasz budżet jest naprawdę nieporównywalnie mniejszy, chociażby od budżetu Festiwalu „Chopin i Jego Europa". Mimo to staramy się od wielu lat robić tyle, na ile nas stać od strony organizacyjnej i artystycznej.

I myślę, że możemy się pochwalić wieloma sukcesami. Owszem, marzy mi się, by nasz budżet był 3-4 razy większy. Przyznawana festiwalowi w kolejnych latach dotacja w identycznej lub niewiele większej wysokości w znacznym stopniu utrudnia lub uniemożliwia jego rozwój. Prowokuje to do pewnej stagnacji myślenia - „na więcej nas nie stać, nie możemy zaplanować nic większego, bo to już byłby zbyt wysoki koszt". Zatem albo sprowadzimy kilku świetnych pianistów albo zrobimy jeden koncert symfoniczny. Wolę w tym przypadku zaprosić czterech dobrych pianistów.

 Kto będzie zaproszony w przyszłym roku?

Tradycją naszego Festiwalu jest, że nie zdradzamy jego wykonawców zbyt wcześnie. Chwalimy się natomiast tym, że bilety na Festiwal rozchodzą się bardzo szybko, bywa iż pierwsze zamówione karnety jeszcze w trakcie poprzedniego Festiwalu, a na wiosnę zwykle większość biletów jest już sprzedanych. Przy czym warto podkreślić, że publiczność kupuje bilety nie znając jeszcze nazwisk zaproszonych na następny Festiwal artystów. To dowód na wielkie zaufanie jakim publiczność darzy organizatorów.

 Czy w tej chwili obserwuje Pan większe niż zawsze zainteresowanie przyszłoroczną edycją Festiwalu?

Oczywiście tak. Wiele osób pyta o Festiwal w 2010 roku. Podobnie, jak w poprzednich latach, nie odpowiadam na to pytanie, ponieważ często nasze plany zmieniają się.

Festiwal w Dusznikach odbywa się zawsze w pierwszej połowie sierpnia - rozpoczyna się w pierwszy piątek miesiąca. Być może warto by połączyć pewne wysiłki organizacyjne na przykład z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina, organizatorem Festiwalu „Chopin i Jego Europa". Jestem przekonany, że przy dobrej woli obu stron, można by dojść do porozumienia i współpracy ku zadowoleniu zapewne również artystów, którzy nie musieliby odwiedzać Polski w związku z jednym występem, ale mogliby połączyć koncerty w Warszawie z wizytą w stolicy pianistyki, jaką niewątpliwie w pierwszej połowie sierpnia są Duszniki. Tym bardziej, iż pianiści występujący w ramach Festiwalu „Chopin i jego Europa", są z reguły albo dawnymi lub przyszłymi gośćmi Dusznik. Myślę, że w tej kwestii, przyjmując zasadę wzajemnego zrozumienia i życzliwości - mamy jeszcze sporo do zrobienia.

 

Festiwal jest oczywiście tylko jednym z Pana dzieł. Są jeszcze Pana osobiste plany na najbliższe miesiące i rok 2010. Czy Pana kalendarz jest już bardzo wypełniony?

Mam sporo planów związanych z Rokiem Chopinowskim, ale nie tylko. Własnie wróciłem z Szanghaju, za parę dni lecę do Paryża, gdzie prowadzę krótki, 2-dniowy kurs mistrzowski, następnego dnia lecę do Nowego Jorku, gdzie oprócz recitalu poprowadzę z kolei tygodniowy kurs mistrzowski w nowojorskiej uczelni The Mannes Collage. Później wracam do Dusznik. Kilka godzin po finale Festiwalu wylatuję do Japonii, gdzie jestem stałym gościem Letniej Akademii Muzycznej, a prosto z Tokio lecę do Leeds, gdzie będę jurorem słynnego Konkursu Pianistycznego, tego samego, który kiedyś wygrał Murray Perahia, czy Radu Lupu. To konkurs, który można nazwać olimpiadą pianistyczną. Wreszcie w połowie września wracam do Warszawy, aby popracować z moimi studentami, którzy w najbliższym czasie wybierają się na różne konkursy muzyczne.

Na rok 2010 mam mnóstwo planów koncertowych - od Japonii po Stany Zjednoczony. Co kilka dni zmieniam miejsce pobytu. Jednak mimo, iż jestem bardzo zaangażowany w pracę artystyczną, pianistyczną oraz jurora w konkursach, każde wolne dni poświęcam moim studentom. I może dzięki temu, że tak poważnie traktuję pracę wykładowcy, mogę śmiało powiedzieć, iż ostatni Ogólnopolski Konkurs Chopinowski był moim dużym sukcesem pedagogicznym - na sześciu laureatów trójka to moi studenci.

Oby nadal pracowali z takim zapałem i osiągali podobne sukcesy artystyczne...

 Miejmy nadzieję, że pojawią się również wśród laureatów przyszłorocznego Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego...

Nie wiem, czy akurat Konkursu Chopinowskiego, byłbym tutaj bardzo ostrożny.

Nie chcę, by młodzi utalentowani pianiści, jeśli nie są dwustuprocentowo pewnymi chopinistami, poddawani byli tej okrutnej często ocenie jurorów, publiczności i dziennikarzy - nie chcę, aby przedwcześnie spalili się psychicznie.

Może dlatego bardzo zaangażowałem się w organizację Konkursu im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy, gdzie jestem dyrektorem artystycznym. To jest obok Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach, moje drugie „oczko w głowie".

Moją ambicją jest aby ten Konkurs w krótkim czasie stał się drugim po Chopinowskim, ale jedynym wielkim konkursem pianistycznym w Polsce, nie monograficznym-chopinowskim, ale pianistycznym. Bydgoski Konkurs jest i może być już teraz porównywany z bardzo wieloma wielkimi konkursami pianistycznymi, zarówno od strony organizacyjnej, programowej, jak i od strony bardziej przyziemnej - dotyczącej wysokości nagród.

A nagroda jest bardzo wysoka - za pierwsze miejsce wynosi 30 tysięcy Euro, jest więc porównywalna z Konkursem Chopinowskim Przyszłoroczna edycja Konkursu im. Paderewskiego trochę niestety niefortunnie odbędzie się dokładnie w dwa tygodnie po Konkursie Chopinowskim - rozpocznie się 6 listopada, w 150. rocznicę urodzin swego Patrona. Liczymy jednak na to, iż zyska wielu młodych, utalentowanych uczestników. Oczywiście prestiżem i sławą Konkurs bydgoski nie dorównuje warszawskiemu (chociaż uważam, że wszyscy powinniśmy dołożyć starań, aby w przyszłości tak się stało).

Konkurs Chopinowski jest z wyboru konkursem monograficznym, gdzie wykonuje się wyłącznie utwory Chopina. Stąd grono jego uczestników jest zupełnie inne, złożone z młodych pianistów do pewnego stopnia specjalizujących się w tym repertuarze. Natomiast na Konkursie im. Paderewskiego repertuar jest szeroki - od muzyki przedklasycznej do współczesnej. W przyszłym roku włączony zostanie również podetap muzyki kameralnej.

 Nie powinniśmy zatem zapominać, że w Roku Chopinowskim odbędą się również inne, nie-Chopinowskie z nazwy wydarzenia pianistyczne, jak choćby Konkurs im. Paderewskiego...

Myślę, że szereg polskich pianistów spróbuje udziału w eliminacjach do Konkursu Chopinowskiego, a jeśli tam im się nie uda, to zgłoszą się do eliminacji do Konkursu im. Paderewskiego. Chciałbym podkreślić jeszcze jeden ważny fakt. Przesłuchania eliminacyjne do bydgoskiego Konkursu będą się odbywać w ośmiu miastach na całym świecie: w Nowym Jorku, Londynie, Hanowerze, Warszawie, Moskwie, Seulu, Tokio i w Shenzhen w Chinach. W ten sposób staramy się zainteresować konkursem jak największą liczbę utalentowanej młodzieży. Eliminacje odbędą się w maju i czerwcu 2010 roku, a sam Konkurs - w listopadzie.

 Wracając do Konkursu Chopinowskiego - w przyszłym roku będzie on trochę inny, między innymi będzie mniej Jurorów...

Tak, to jest bardzo pozytywna zmiana. Uważam, że grono jurorów liczące sobie ponad dwudziestu członków było przesadą. Mam znaczne i liczne doświadczenia konkursowe i wiem, że w przypadku bardzo dużej liczby jurorów poczucie odpowiedzialności niektórych jurorów w pewnym sensie zmniejsza się. Liczba rzędu 11-13 jurorów jest najtrafniejsza.

 Po raz pierwszy w historii Konkursu Chopinowskiego regulamin przewiduje wykonanie w półfinale Konkursu utworu obowiązkowego. Tym utworem będzie Polonez Fantazja As-dur op.61.  Będąc autorem i pomysłodawcą tej regulaminowej zmiany, cieszę się iż NIFC zaakceptował ten pomysł, który powinien pomóc jurorom w wyborze najlepszych chopinistów.

 Jakie zmiany w formule Konkursu Chopinowskiego mógłby Pan jeszcze zaproponować?

Na pewno nie organizowałbym eliminacji w jednym miejscu, w Warszawie, gdzie przyjdzie nam w kwietniu przesłuchiwać 160 pianistów, wysłuchać w związku z tym 320 etiud czy 160 nokturnów i wyłonić z tego te najlepsze. To będzie bardzo trudne zadanie. Z praktyki podczas poprzednich edycji Konkursu im. Paderewskiego wiem, iż zorganizowanie przesłuchań regionalnych w kilku miastach na świecie to technicznie sprawa nietrudna i absolutnie niedroga - łatwo można znaleźć wielu sponsorów. Taki sposób eliminacji jest również znacznie korzystniejszy propagandowo. To tak, jakby konkurs odbywał się w Nowym Jorku, w Tokio... Myślę, że Jury eliminacji Konkursu Chopinowskiego stanie przed niezwykle trudnym zadaniem jakim będzie ocena 160 kandydatów na podstawie kilkunastu minut prezentacji i stwierdzenie z czystym sumieniem, bez wątpliwości i z pełną odpowiedzialnością, że na przykład pianista o numerze 78 jest lepszy od numeru 16.

Na pewno damy sobie radę - ale zadanie będzie wyjatkowo trudne i odpowiedzialne.

 Czy po tylu latach, po wysłuchaniu takich ilości utworów Chopina, czy odczuwa Pan czasami pewne znużenie?

Nie. Jestem zapraszany do Jury Konkursu Chopinowskiego od 1985 roku. To olbrzymi zaszczyt, wielka satysfakcja i równie wielka odpowiedzialność. Ale w ostatnich latach konkursy pianistyczne stały się jednym z elementów mojej pracy, bardzo się w tym dobrze czuję.

Mam na myśli oczywiście nie tylko konkursy chopinowskie. Wydaje mi się, że zyskałem sobie spore zaufanie wśród organizatorów wielkich międzynarodowych konkursów. Co roku kilka razy biorę udział w pracach jury konkursów, które dają laureatom szansę na rozpoczęcie wielkich karier artystycznych. W 2007 roku byłem Przewodniczącym Jury prestiżowego konkursu pianistycznego w Cleveland. To pierwszy przypadek zaproszenia do USA Polaka i powierzenia mu obowiazków Przewodniczacego Jury konkursu pianistycznego organizowanego w tym kraju. Olbrzymi zaszczyt oraz satysfakcja - tym bardziej, że finał konkursu odbywa się w Severance Hall - siedzibie słynnej Cleveland Sympohony Orchestra, która zresztą towarzyszyła finalistom!  

 Czy „stosuje" Pan jakiś własny, wzorcowy model interpretacji muzyki Chopina?

Nie. Gdyby tak było, w tym momencie czułbym się bardzo zubożony. Oczywiście istnieją pewne zasady, kanony czy tradycje interpretacyjne. Mam jednak wrażenie, że od czasu, kiedy 10 lat temu podjąłem pracę pedagogiczną, stałem się bardziej liberalny pod tym względem. Jeśli do swojej klasy wybiera się wyłącznie tylko bardzo uzdolnione osoby, takie, które są talentami kreatywnymi, które proponują, a nie tylko patrzą w oczy profesorowi pytającym wzrokiem „jak ja to mam zagrać", to w tym momencie człowiek jest bardziej otwarty na różne propozycje. My, Polacy bardzo często uzurpujemy sobie prawo do tego, iż tylko nasza tradycja wykonawcza jest tą jedyną z możliwych do przyjęcia. Uważam, że - przy całym szacunku i respekcie dla naszej polskiej tradycji - należy być na tyle elastycznym, na tyle mieć swoją wyobraźnię szeroko otwartą, aby dojrzeć, słuchać i chcieć usłyszeć coś nowego.

I nie gniewać się na wykonawcę, jeśli zaproponuje coś, co nie w pełni zgadza się z naszym wyobrażeniem o muzyce Chopina, bo w tym momencie cały sens i piękno sztuki obumiera. Jeśli mielibyśmy jeden jedyny wzorzec, gdyby istniał obowiązek grania wyłącznie tak, jak to przewiduje nasza tradycja, to w ogóle w jakim celu kształcilibyśmy młodych pianistów, którzy nie mogliby się swobodnie wypowiedzieć ? Martha Argerich, która ani nie uczyła się w Polsce, ani pewnie przed Konkursem Chopinowskim nie była w kraju nad Wisłą - mimo to dostała nagrodę za wykonanie mazurków, podobną nagrodę zdobył Chińczyk Fou Ts'ong.

Myślę, że po paru ostatnich Konkursach Chopinowskich i publiczność, i krytycy, i jurorzy, i również polscy pedagodzy zgodnie przyjęli do wiadomości, iż Chopin nie jest już kompozytorem wyłącznie polskim - Chopin był Polakiem, ale dziś należy do całego świata - i powinniśmy być z tego dumni.

 Przez tyle lat nazwisko Chopina, jego postać i dzieło, są obecne w Pana życiu. Kim jest dla Pana Chopin?

Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć nawet w kilkunastu zdaniach.

 Kompozytor, pianista, postać...

Jako kompozytor dla mnie jest jednym z tych twórców, którzy w swojej muzyce zawarli właściwie wszystko, czego można oczekiwać, aby uzewnętrznić swoje emocje, odczucia, cokolwiek, co gdzieś tam w naszej głowie krąży, i czasami nas męczy nadmierną obecnością. Chopin był kompozytorem urodzonym, by pisać muzykę fortepianową, dlatego jego utwory są kompozycjami absolutnie spełnionymi, pod każdym względem: technicznym i muzycznym. W partyturach Chopina można znaleźć wszystkie problemy pianistyczne. Pod tym względem jest to coś wyjątkowego.

Wykształciłem się w Polsce, mieszkałem całe życie w Polsce i był to mój świadomy wybór. Być może również dlatego Chopin jest dla mnie po prostu wszystkim. Fakt, iż jestem laureatem Konkursu Chopinowskiego, tylko ugruntował to moje głębokie przeświadczenie.

Być może zabrzmi to teraz paradoksalnie - ale wydaje mi się, zajmuję się Konkursem im. Paderewskiego między innymi dlatego, aby w Polsce nie wszystko obracało się wokół Chopina i być może nie jest to zdanie, które powinno zabrzmieć na portalu 2010 (śmiech).

Jestem przekonany, że w Polsce mamy sporo młodych utalentowanych pianistów, którzy być może nigdy nie będą uznani za chopinistów. Dlatego bardzo zależy mi na tym, aby tego typu talenty pianistyczne, mogły zaistnieć - a być może odnieść znaczące sukcesy uczestnicząc np. w Konkursie im. Paderewskiego w Bydgoszczy. Nawet najwięksi pianiści w historii pianistyki - a takich nazwisk mógłby tu kilka wymienić - chociażby Richter, czy Horowitz - pianiści uważani za geniuszy fortepianu, z rzadka dotykali Chopina.

Nie zmuszajmy zatem wszystkich naszych młodych, utalentowanych pianistów do grania Chopina. Niech znajdą swoją własną drogę. A w Konkursie Chopinowskim niech biorą udział tylko ci spośród nich, którzy czują, że Chopin jest im bliski, że w tej specyficznej narracji chopinowskiej, w jego muzyce czują się najlepiej.

Tak będzie dobrze i dla polskiej chopinistyki i dla pianistyki polskiej.

 Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

(rozmowę przeprowadziła Anna Iwanicka-Nijakowska, Biuro CHOPIN 2010)

Chopin był Polakiem, ale dziś należy do całego świata

Chopin był Polakiem, ale dziś należy do całego świata