CHOPIN 2010
  • Obchody Roku Chopinowskiego

    Kalendarium, czyli źródło wiedzy o tym co, gdzie i kiedy w Roku Chopinowskim:

    • wydarzenia: koncerty, wystawy, spektakle i inne
    • relacje
    • rozmowy
    • Kordegarda CHOPIN 2010
    więcej >
     
  • Baza wiedzy

    Skarbnica informacji o życiu i twórczości Fryderyka Chopina:

    • quizy i ciekawostki
    • rekomendowane nagrania
      i publikacje
    • materiały edukacyjne
    • ikonografia
    • prezentacja miejsc chopinowskich
    • kierowanie do kompetentnych źródeł
    więcej >
     
  • Chopin dzieciom

    Serwis będący pomocą
    we wprowadzaniu dziecka w świat muzyki Fryderyka Chopina:

    • interaktywne gry i zabawy
      dla najmłodszych
    • wskazówki dla rodziców
    więcej >
     
  • Inter:akcje

    Działania społecznościowe związane
    z obchodami Roku Chopinowskiego.

    więcej >
     
  • Program TV

    Archiwalne odcinki programu telewizyjnego Chopin2010.pl emitowanego przez TVP1.

    więcej >
     
  • Biuro obchodów CHOPIN 2010

    Platforma komunikacji między instytucjami, dziennikarzami
    i organizatorami wydarzeń jubileuszowych. Oficjalne informacje o:

    • minionych, obecnych i planowanych działaniach Biura
    • artOfertach: mobilnych projektach artystycznych
    • chopinowskich ofertach turystycznych
    • Biuro Prasowe Chopin 2010
    więcej >
     
  • Konto na CHOPIN2010.pl

    Ładowanie...

    ###LABEL_LOGIN_FAILED###

    Spróbuj ponownie

    Rejestracja na portalu chopin2010.pl umożliwiająca użytkownikom:

    • jednoczesne logowanie
      do wszystkich serwisów chopinowskich
    • dodawanie i aktualizowanie wydarzeń związanych z Rokiem Chopinowskim
    • tworzenie własnej listy wydarzeń i drukowanie jej w użytecznym formacie
    • otrzymywanie newslettera
      i udział w konkursach
      z atrakcyjnymi nagrodami
    ...
    więcej >
     

Wyszukiwarka

 

Patroni honorowi

więcej >
 

Mecenasi

więcej >
 

Partnerzy

więcej >
 
1.03.2010
Kategoria: Rozmowy

CHOPIN NIGDY MNIE NIE ZAWIÓDŁ

Pani kalendarz koncertowy jest niezwykle bogaty. Znajdziemy w nim koncerty: „Chopin. Muzyka. Listy”, recitale w ramach XIV Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego Floralia Muzyczne – Muzyka w Kwiatach, recitale w Żelazowej Woli, w Łazienkach Królewskich pod pomnikiem Chopina, koncerty w ramach projektu „Chopin przyjechał” w Nasielsku i Sulejówku oraz występy na festiwalu „W krainie Chopina”. Wszystkie te koncerty – to koncerty Chopinowskie. Czy zawsze była Pani tak wielką miłośniczką muzyki Fryderyka Chopina?

Odkąd sięgnę pamięcią, Chopin był dla mnie ogromnie ważny. Ale zanim znalazłam klucz do wykonywania jego dzieł, nie wykazywałam aż tak wielkiego zaangażowania w jego muzykę. Chopin był jednym z wielu kompozytorów granych przeze mnie. Momentem przełomowym okazały się przygotowania do Konkursu Chopinowskiego w Darmstadt, dokąd pojechałam w 1999 roku. Tam już wiedziałam, że jest to kompozytor, z którym czuję wyjątkową bliskość. Jednak zanim to się wydarzyło, bardzo interesowałam się muzyką polską z okresu okołochopinowskiego. Mam na myśli kompozytorów, na których Chopin miał ogromny wpływ, oraz tych, którzy mieli wpływ na niego, jak na przykład Feliks Dobrzyński czy Józef Elsner. Muzykę tych kompozytorów grałam w dużej ilości i zaczęłam ją również nagrywać. Dzięki kontaktowi z szefem wydawnictwa Acte Préalable, Janem Jarnickim, który cały czas podsuwał mi nowe pomysły, powstała płyta ze wszystkimi kameralnymi dziełami Józefa Elsnera. Powstały też płyty z nagraniami kompozytorów późniejszych, takich jak Emanuel Kania czy Henryk Melcer – nagrałam dwa koncerty tego kompozytora, wszystkie jego dzieła kameralne, a w przygotowaniu są dzieła solowe. Również z inicjatywy wydawnictwa Acte Préalable powstał projekt, aby po raz pierwszy w Polsce nagrać wszystkie dzieła Fryderyka Chopina w wykonaniu jednego artysty.

Pomysł ten narodził się na początku 2005 roku. Zakończenie nagrań planowane jest na rok 2010, czyli w dwusetną rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Jak wygląda ten długi proces? Czy obrała Pani jakąś szczególną strategię?

Sztuka wymyka się strategiom. Założyłam sobie (trochę się to przesunęło z różnych przyczyn), że do połowy roku 2009 będę gotowa ze wszystkim. Jeśli chodzi o dzieła Chopina, jesteśmy obecnie na dobrym finiszu, brakuje już tylko jednej płyty solowej i koncertów. 

Strategii jako takiej nie było. Wchodziłam do studia średnio co miesiąc, ale czasami co dwa tygodnie, a innym razem co trzy miesiące. Było to uzależnione od mojego kalendarza koncertowego. Zawsze miałam ogromnie dużo koncertów, zresztą ani ja, ani wydawnictwo nie widzieliśmy potrzeby, żebym z nich rezygnowała. Ciągłe bycie na scenie i kontakt z żywą publicznością to doświadczenia niezwykle inspirujące dla sesji nagraniowych. Nie można sesji nagraniowych traktować wyłącznie jako pobytu w studiu, ponieważ człowiek, mając kontakt tylko z mikrofonem, zamyka się emocjonalnie na tworzenie kreacji artystycznej. Tak że wchodziliśmy do studia wtedy, kiedy rzeczywiście było to możliwe, i nagrywałam to, co w danym momencie mi odpowiadało. To znaczy, że jeśli na ostatnim recitalu grałam sonatę, nagrywaliśmy sonatę, a kiedy grałam dzieła kameralne, nagrywaliśmy dzieła kameralne. Jest to założenie o wiele korzystniejsze od narzucania sobie konkretnej strategii. 

Jakie są Pani plany koncertowe na Rok Chopinowski 2010?

Na rok 2010 mam wiele propozycji i kalendarz zaczyna się już gęsto zapełniać. Na pewno będzie to kilka koncertów z orkiestrą, nie tylko z koncertami Fryderyka Chopina, również z rzadziej wykonywanymi utworami Chopina na fortepian i orkiestrę. Między innymi koncert w Zabrzu, koncert w Koszalinie, tournée z Orkiestrą Koszalińską po miastach niemieckich. Planowany jest też bardzo ciekawy projekt, który wymyśliła wspólnie z Francuzami Stołeczna Estrada. Jest to Chopin w Ogrodach Luksemburskich w Paryżu. Tam właśnie przez okres letni, co tydzień, będą wykonywali po pół recitalu pianista francuski i pianista polski. Wiem, że sześć takich, mam nadzieję słonecznych, pięknych niedziel jest zaplanowanych na rok 2010. W roku 2010 planuję również wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Nie był on pierwotnie związany z Chopinem, jednak z racji tego wielkiego jubileuszu obok innych utworów kompozytorów polskich będę tam wykonywać muzykę kameralną Chopina. Myślę, że rok 2010 powinien być oparty nie tylko na Chopinie, ale prezentować również tych polskich kompozytorów, którzy mieli mniej szczęścia niż genialny Chopin. Jest wielu bardzo znakomitych kompozytorów polskich, których brak szczęścia polegał na tym, że żyli bardzo blisko Chopina i pozostawali w cieniu jego sławy.

Gra Pani dla bardzo różnej publiczności. Inaczej gra się w filharmonii, a inaczej w plenerze dla przypadkowych słuchaczy. Czy ze względu na różny odbiór zmienia się również nastawienie wykonawcy?

Koncerty plenerowe są szczególnie trudne ze względu na duży element przypadkowości. Nie da się przewidzieć, jaka będzie pogoda, w związku z tym trudno powiedzieć, czy będę miała ciepłe, czy zimne ręce, a nie jest to bez wpływu na ogólną kondycję. Nie da się również przewidzieć, czy jakaś osa lub komar nie upodoba sobie mojej osoby. Te wszystkie czynniki wpływają na koncentrację, a proces koncentrowania się na scenie nie przychodzi łatwo. Natomiast niezależnie od tego, czy tych słuchaczy jest siedmiuset w sali koncertowej, czy jest ich kilku i przyszli na koncert plenerowy przy bardzo brzydkiej pogodzie, mój sposób interpretowania i jego nasilenie emocjonalne nie zmieniają się. To znaczy – nie z założenia. Moje założenie jest takie, że niezależnie od tego, czy to są melomani przygotowani do odbioru, czy ludzie, którzy przypadkowo znaleźli się na koncercie, moje zaangażowanie jest takie samo. Myślę, że jest ono nawet większe, kiedy wiem, że na koncert przyszło parę osób tylko dlatego, że w Parku Łazienkowskim jest piękne słońce, że można się poopalać i przy okazji w tle „cieknie” sobie, trochę jak woda z kranu, muzyka. W takim wypadku staram się nawet być bardziej przekonująca, aby poruszyć również tych, którzy niekoniecznie są przekonani do muzyki klasycznej.

Jak już Pani powiedziała, koncerty na otwartym powietrzu cechuje duża nieprzewidywalność, zarówno jeśli chodzi o pogodę, jak i ewentualny brak ciszy. Tego typu występy wymagają od Pani ogromnej koncentracji. Czy jest to umiejętność, którą zdobywa się z czasem, czy zawsze ją Pani posiadała?

Nad tym można na pewno pracować. Wyjątkową umiejętność koncentracji posiadają pianiści z Dalekiego Wschodu i jest to coś, czego artyści europejscy nie potrafią. Jest to umiejętność kompletnego wyłączenia się z otoczenia i wejścia w to, co robi się w danej chwili. Natomiast z biegiem lat dochodzę do wniosku, że być może tak silny sposób koncentrowania się w jakimś sensie odcina nas od tego, co dzieje się wokół. Koncert jest jednak żywym kontaktem z publicznością i wiele doświadczeń koncertowych nauczyło mnie tego, że koncert może się w różny sposób rozwinąć. Czasami czujemy, że publiczność jest trochę śpiąca, troszeczkę niezainteresowana, ciężko ją nakłonić do reakcji emocjonalnych – uważam, że obserwowanie reakcji publiczności to jest to, co może artystę niesamowicie zainspirować. Ja zawsze staram się mieć ułożony program w ten sposób, aby na początku zagrać coś, co pomoże mi w jakimś stopniu „wysondować” nastroje publiczności. Są koncerty tak zwane „łatwe”, kiedy człowiek słyszy, że jest w ludziach reakcja. Innym razem reakcja okazuje się słabsza i to powinno nas inspirować do bycia jeszcze bardziej wyrazistymi i do różnych zabiegów interpretacyjnych, które pozwolą nam wejść jeszcze głębiej w muzykę. Dużej siły woli wymaga, żeby mimo złej pogody i mimo złego samopoczucia osiągnąć koncentrację, która pozwoli się nam dobrze komunikować.

Czy muzyka Fryderyka Chopina ułatwia kontakt z publicznością?

Zdecydowanie tak. Jest to jeden z bardzo nielicznych kompozytorów, który właściwie nigdy mnie nie zawiódł. Grałam go pod każdą szerokością geograficzną. Niezależnie od tego, czy są to zimni w reakcjach Chińczycy, czy bardzo gorący w reakcjach Latynosi, czy świetnie przygotowani do odbioru muzyki Niemcy i Rosjanie, Chopin jest tak niesłychanie osobisty i porusza tak głębokie uczucia, że jest mi o wiele łatwiej wejść w kontakt z publicznością. Myślę, że również publiczności jest łatwiej tę muzykę odebrać.

Naukę gry na fortepianie rozpoczęła Pani u Hanny Lachertowej. W Warszawskiej Akademii Muzycznej studiowała Pani w klasie prof. Teresy Manasterskiej. Mówi się również, że była Pani ostatnią uczennicą prof. Haliny Czerny-Stefańskiej, u której kontynuowała Pani naukę po studiach. Co „otrzymała” Pani od każdej z nich?

Od każdej Pani Profesor otrzymałam ogromnie wiele cennych rzeczy. Pani Hanna Lachertowa była znakomitym pedagogiem. Od samego początku uczyła mnie, jak się poruszać po klawiaturze, jak wydobywać piękny dźwięk, jak „przepuścić” przez siebie muzykę i jak przygotowywać się do występów. Uczyła mnie, jak się uczyć na pamięć i to było ogromnie istotne. Do Akademii Muzycznej w Warszawie przychodzą studenci, którzy nigdy nie mieli doświadczenia z pamięcią intelektualną. Uczą się na pamięć automatycznie i to ich bardzo często zawodzi. Pani Lachertowa od samego początku mówiła o pamięci intelektualnej, pamięci świadomej i ja dzięki temu tę rzadką umiejętność posiadłam. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Do Prof. Teresy Manasterskej trafiłam pod koniec szkoły podstawowej. Ona uczyła mnie przede wszystkim żywej miłości do muzyki. Przy niej otworzyłam się na kochanie tego, co robię. Zwracała również ogromną uwagę na barwę instrumentu. Myślę, że nie wszyscy pianiści mają taką potrzebę, żeby z instrumentu, który jest bardzo często nazywany perkusyjnym (kontakt drewna z drewnem złagodzony przez filc), starać się wydobyć barwę waltorni, wiolonczeli czy głosu ludzkiego. To był konik Pani Prof. Manasterskiej. Wtedy ja również zaczęłam bardzo dużo eksperymentować z dźwiękiem, co potem kontynuowała Pani Prof. Czerny-Stefańska. Rzeczywiście byłam jej ostatnią uczennicą. Miałam z nią lekcje jeszcze tydzień przed jej śmiercią w dramatycznych okolicznościach jej ciężkiej choroby. Byłam z nią ogromnie zaprzyjaźniona. Zawdzięczam jej to, że postawiła mnie artystycznie na nogi. Każdy młody człowiek ma różne wątpliwości. Zadaje sobie wiele pytań: czy rzeczywiście będę pianistą, czy będę grał. Pani Profesor mówiła mi, że powinnam robić to, co robię, i że robię to dobrze. Nauczyła mnie, że bycie na scenie to jest siła woli. Nauczyła mnie, będąc od wielu lat osobą bardzo ciężko chorą, że wstaje się codziennie o godzinie szóstej rano, że jest się w pełni gotowym, ładnie ubranym, pięknie uczesanym (była to niezwykle elegancka osoba), zawsze gotowym do pracy. Codziennie, choćby się „waliło i paliło”, dwie godziny trzeba poćwiczyć. Do wszystkich podchodzi się z uśmiechem, a wychodząc na scenę, chociażby się człowiek bardzo źle czuł, musi mieć zawsze bardzo dużo energii. Publiczności nie interesuje to, czy boli mnie głowa, czy mam ochotę na koncert, czy jestem bardzo zmęczona, bo pokonałam ileś tysięcy mil samolotem, a trzy godziny temu przyleciałam. Nauczyła mnie artystycznego bycia na scenie.

Jest pani niezwykle aktywna zawodowo. Pogodzenie tak bogatego życia artystycznego z życiem w ogóle musi wiązać się z ogromnym zdyscyplinowaniem. Jak wypracować taki rodzaj dyscypliny?

To bardzo dobre pytanie. Myślę, że każdy człowiek z natury jest leniwy, tacy już jesteśmy. Natomiast zawód tak zwany „wolny”, jak często bywa nazywane „bycie artystą”, jest szczególnie trudny ze względu na samodyscyplinę. Jest to bardzo trudne, aby mając cały dzień do dyspozycji, zmusić się, żeby poćwiczyć i przygotować coś, co nie jest na koncert za tydzień, ale na za dwa miesiące. Pracuję na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina i w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Zenona Brzewskiego. Mam tam już dwóch uczniów, którzy są bardzo utalentowani, chętni do pracy i fantastycznie się rozwijają. Do tego mam jeszcze rodzinę, pięcioletniego synka Józia, który chciałby mieć mamę jak najwięcej przy sobie.

Jest to bardzo trudne, ale można tę dyscyplinę wypracować. Bardzo podobają mi się słowa Grażyny Bacewicz, która godziła swoje fantastyczne życie kompozytorskie z życiem rodzinnym i pracą na uczelni. Zapytana: „Jak Pani to robi?”, odpowiedziała, że po prostu robi wszystko szybciej i to, co innym zajmuje godzinę, jej zajmuje dziesięć minut. Jestem osobą bardzo energiczną. Kiedy mój synek był malutki, nauczyłam się ćwiczenia „w pigułce”. Wiedziałam, że mam na pracę z instrumentem tylko dwie godziny, kiedy dziecko śpi, i jeśli nie wykorzystam tego czasu, to on już nie wróci. Ćwiczenie z maksymalną koncentracją przez dwie godziny daje lepsze efekty niż wielogodzinne ćwiczenie bez jasnych celów. Bardzo ważna jest też umiejętność planowania dnia. 

Samodyscyplina jest jedną z integralnych części tego, co niektórzy szumnie nazywają talentem. Talent to zespół cech. Są to zdolności muzyczne, zdolności manualne, zdolności uczenia się oraz praca i jeszcze raz praca. Nie taka praca, jaką można sobie zaplanować na zwykłych studiach – teraz mam wolne, a jak przyjdzie sesja uczę się od rana do nocy – tylko niestety praca systematyczna. Lepiej jest grać trzy godziny, ale codziennie niż dziesięć godzin po dwóch tygodniach. Wtedy można nadwerężyć rękę ze skutkami na całe życie. Samodyscyplina ważna jest nie tylko w życiu, ale także na scenie. Są wieczory, kiedy po całym dniu zajęć na uczelni jadę grać recital. Samodyscyplina się właśnie tu się zaczyna. Wtedy zapominam, że jestem bardzo zmęczona i że mam wszystkiego dosyć. Zawsze mam ten zapas energii.

Pracuje Pani dużo z młodzieżą. Prowadzi Pani działalność pedagogiczną na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina i w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Zenona Brzewskiego. Aktualnie prowadzi pani również Kursy Mistrzowskie Kameralistyki w ramach Festiwalu „W Krainie Chopina”. Jakie wartości, poza wskazówkami warsztatowymi, stara się Pani przekazać młodym ludziom?

Myślę, że dla nich ogromnie ważna jest praca nad psychiką. Jest to najważniejsza rzecz, która może im we wszystkim pomóc albo wszystko popsuć. Pamiętam, że w Akademii Muzycznej mieliśmy zajęcia z psychologii. Wszystkich nas strasznie interesowało, żeby osobie prowadzącej zajęcia zadawać jak najwięcej pytań. Te pytania dotyczyły głównie tremy. Co mam zrobić, jak nie śpię w nocy przed konkursem albo wychodzę na scenę i tracę głowę, mam szum w uszach i nie wiem co się dzieje, nie mogę się skoncentrować? Muszę powiedzieć, że te zajęcia zupełnie nie umiały nam pomóc. Byliśmy bardzo rozczarowani i potem się zastanawialiśmy, po co jest właściwie taki przedmiot, jak psychologia. W zawodzie pedagoga i w zawodzie pianisty umiejętność psychologicznej odpowiedzi sobie samemu na wiele pytań to jedna z najważniejszych spraw. Moje przygody z tremą stały się w pewnym momencie bardzo trudne i nauczyłam się wyciągać wnioski z każdego wyjścia na scenę. W końcu doszłam do takiego punktu, że poznałam ten najważniejszy mechanizm tremy i dzisiaj już wiem, jak on działa, i wiem, jak to wytłumaczyć moim uczniom. Natomiast to nie jest tak, że skoro człowiek wie, to już wszystko może. Umysł ludzki jest złośliwy i potrafi płatać różne figle. Studenci oczekują ode mnie, aby bardzo dużo czasu poświęcać na psychologiczne rozważania na temat konkretnego występu. Analizujemy ostatni egzamin, ostatnią audycję. Zadajemy sobie pytania, co czułeś, dlaczego się tak czułeś, może za bardzo chciałeś i trema cię dopadła. Ten problem mają często uczniowie, którzy bardzo dużo pracują, są bardzo zdyscyplinowani i sumienni. Wychodzą na scenę i chcieliby tak świetnie zagrać, że mechanizm „wyjścia ze skóry i stanięcia obok” ich zabija. Myślę, że kwestie psychologiczne, zresztą związane nie tylko z tremą, ale też z przekazem na scenie są niezwykle ważne. Nie mogę być na scenie zdystansowany do tego, co robię, ja powinienem być zdystansowany ogólnie. Jeśli granie jest całym moim życiem, światem i nic poza tym w życiu nie mam, to w którymś momencie ta sytuacja mnie wykończy.

Kolejnym problemem jest wyrazistość. Przy bardzo bogatych bodźcach zewnętrznych otaczającego nas świata, również pianista na scenie musi być bardziej wyrazisty, oczekuje tego od niego słuchacz. Okazuje się, że forte może być zagrane na wiele rożnych sposobów, a piano może brzmieć ciszej i jeszcze ciszej. Nigdy nie pracuję ze studentami wyłącznie nad problematyką pianistyczną, zawsze jest to integralnie połączone z interpretacją. Technika jest środkiem, a nie celem.

Ile koncertów zagrała Pani w tym roku?

Nie liczyłam, ale były takie miesiące, w których było tych koncertów ponad dwadzieścia, i takie, w których koncertów było pięć. Średnio gram ponad sto koncertów rocznie, nie licząc sesji nagraniowych.


Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 

(rozmowę przeprowadziła Joanna Maluga, Biuro Obchodów CHOPIN 2010)

 

Joanna Ławrynowicz urodziła się w Warszawie, w rodzinie o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych. Naukę gry na fortepianie rozpoczęła w czwartym roku życia u Hanny Lachertowej, ukończyła z wyróżnieniem studia w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, w klasie prof. Teresy Manasterskiej. Po studiach kontynuowała naukę u prof. Haliny Czerny-Stefańskiej, aż do chwili Jej śmierci w 2001 roku.

Jest laureatką wielu prestiżowych międzynarodowych konkursów pianistycznych (Berlińskiego „Steinway&Sons” z 1990 roku; Chopinowskiego w Darmstadt z 1999 roku; Konkursu im. Haliny Czerny-Stefańskiej w Ajigasawa w 2000 roku (Grand Prix i nagroda specjalna za najlepsze wykonanie kompozycji japońskiej); Brazylijskiego „Art Livre” w Sao Paulo z 2001 roku). Od kilkunastu lat prowadzi bardzo ożywioną działalność koncertową jako solistka i kameralistka na całym świecie (m.in. w Europie, Azji, obu Amerykach, Nowej Zelandii). Ma na swoim koncie wiele prestiżowych koncertów zarówno w Polsce, jak i za granicą z towarzyszeniem znakomitych orkiestr i wybitnych dyrygentów. Jako polska pianistka może poszczycić się największą aktywnością fonograficzną. Od 2002 roku jest związana ekskluzywnym kontraktem z Wydawnictwem Muzycznym Acte Préalable, dla którego nagrała już ponad 20 albumów płytowych. Są to m.in. dzieła wszystkie Chopina; wszystkie utwory na skrzypce i fortepian, na fortepian solo i koncert fortepianowy Romualda Twardowskiego; komplet dzieł kameralnych i koncertów fortepianowych Henryka Melcera; utwory na fortepian solo Władysława Żeleńskiego; komplet dzieł kameralnych Józefa Elsnera; dzieła kameralne Zygmunta Stojowskiego. Większość zarejestrowanych przez artystkę utworów to światowe premiery fonograficzne. Jej płyty są wysoko cenione przez melomanów i krytyków muzycznych oraz zdobywają znakomite recenzje i wyróżnienia w renomowanych magazynach muzycznych na całym świecie.Pianistka prowadzi seminaria i kursy zarówno w Polsce jak i za granicą, m.in. w USA na słynnym Uniwersytecie Bloomington w stanie Indiana, w Chinach – w Szanghaju, we Francji – w Paryżu, w konserwatorium Boulogne Billancourt. Była także jurorem podczas Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego w Varenna we Włoszech. Obecnie pianistka prowadzi działalność pedagogiczną na stanowisku adiunkta w klasie fortepianu na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie, jak również na poziomie szkoły średniej w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Zenona Brzewskiego w Warszawie. Jej uczniowie mają w dorobku wiele nagród zarówno w konkursach pianistycznych, jak i kameralnych, międzynarodowych i krajowych

CHOPIN nigdy mnie nie zawiódł

CHOPIN nigdy mnie nie zawiódł