CHOPIN 2010
  • Obchody Roku Chopinowskiego

    Kalendarium, czyli źródło wiedzy o tym co, gdzie i kiedy w Roku Chopinowskim:

    • wydarzenia: koncerty, wystawy, spektakle i inne
    • relacje
    • rozmowy
    • Kordegarda CHOPIN 2010
    więcej >
     
  • Baza wiedzy

    Skarbnica informacji o życiu i twórczości Fryderyka Chopina:

    • quizy i ciekawostki
    • rekomendowane nagrania
      i publikacje
    • materiały edukacyjne
    • ikonografia
    • prezentacja miejsc chopinowskich
    • kierowanie do kompetentnych źródeł
    więcej >
     
  • Chopin dzieciom

    Serwis będący pomocą
    we wprowadzaniu dziecka w świat muzyki Fryderyka Chopina:

    • interaktywne gry i zabawy
      dla najmłodszych
    • wskazówki dla rodziców
    więcej >
     
  • Inter:akcje

    Działania społecznościowe związane
    z obchodami Roku Chopinowskiego.

    więcej >
     
  • Program TV

    Archiwalne odcinki programu telewizyjnego Chopin2010.pl emitowanego przez TVP1.

    więcej >
     
  • Biuro obchodów CHOPIN 2010

    Platforma komunikacji między instytucjami, dziennikarzami
    i organizatorami wydarzeń jubileuszowych. Oficjalne informacje o:

    • minionych, obecnych i planowanych działaniach Biura
    • artOfertach: mobilnych projektach artystycznych
    • chopinowskich ofertach turystycznych
    • Biuro Prasowe Chopin 2010
    więcej >
     
  • Konto na CHOPIN2010.pl

    Ładowanie...

    ###LABEL_LOGIN_FAILED###

    Spróbuj ponownie

    Rejestracja na portalu chopin2010.pl umożliwiająca użytkownikom:

    • jednoczesne logowanie
      do wszystkich serwisów chopinowskich
    • dodawanie i aktualizowanie wydarzeń związanych z Rokiem Chopinowskim
    • tworzenie własnej listy wydarzeń i drukowanie jej w użytecznym formacie
    • otrzymywanie newslettera
      i udział w konkursach
      z atrakcyjnymi nagrodami
    ...
    więcej >
     

Wyszukiwarka

 

Patroni honorowi

więcej >
 

Mecenasi

więcej >
 

Partnerzy

więcej >
 
26.02.2010
Kategoria: Rozmowy

CHOPIN NA PIĘCIU KONTYNENTACH

Można o Pani przeczytać: "Artystka (...) w swej muzycznej wędrówce przekracza z łatwością rozmaite bariery i łamie utarte stereotypy. Czyni to jednak z poszanowaniem dla odrębności każdej muzycznej tradycji, którą poznaje i prezentuje". Jest to zadanie bardzo trudne, wydaje się nawet niemożliwe. Czy z wielu pomysłów musi Pani rezygnować właśnie ze względu na szacunek dla poszczególnych kultur i ich tradycji? Jakie emocje towarzyszą takiej aktywności?

To prawda, że latami rezygnowałam z wielu pomysłów. Kiedyś wydawało mi się, że fuzja muzyczna (w tym przypadku między dziełami Fryderyka Chopina a muzyką etniczną bardzo wielu narodów) jest trudna i niebezpieczna. Teraz zmieniłam zdanie. Jako wiolonczelistka z akademickim wykształceniem przez ponad dwadzieścia lat jeździłam po Azji (Indie, Bliski Wschód, Chiny, Japonia) i studiowałam muzykę u wielkich mistrzów. Przez pierwsze lata uczyłam się wyłącznie muzyki tradycyjnej, którą wykonywałam potem w Polsce. Jeszcze 15 lat temu nie czułam się gotowa na międzykulturowe fuzje muzyczne, choć przyznaję, że od czasu do czasu robiłam pewne eksperymenty. Czułam, że aby połączyć różne tradycje muzyczne świata, tak by stworzyć nową wartość artystyczną, trzeba wejść bardzo głęboko w kulturę danego kraju, poznać jej formy muzyczne i rytmikę. Pierwszą poważną fuzją międzykulturową, jaką stworzyłam, było nagranie „Suity Jedwabnego Szlaku”. Inspiracją stało się spotkanie i kilkuletnia znajomość z wybitnym amerykańskim wiolonczelistą Yo-Yo Ma. W 1999 roku poprosił mnie on o skomponowanie utworów, które moglibyśmy wykonać razem. Yo-Yo Ma jest tak genialnym artystą, że było to dla mnie duże wyzwanie. W kompozycjach miałam uwzględnić zarówno polską muzykę ludową, jak też melodie z tradycji muzycznych Azji. Stworzyłam utwory, które zostały zagrane na instrumentach ludowych (polskich i z innych kultur świata) oraz na wiolonczeli Stradivariusa. Nasze wspólne koncerty z Yo-Yo Ma w Japonii spotkały się z ciepłym przyjęciem. Muszę jednak przyznać, że tworzenie czegoś nowego jest trudne, a wartość tych kreacji zweryfikuje dopiero historia.

„Projekt «Chopin na pięciu kontynentach» to próba przeniesienia muzyki genialnego kompozytora w czasy Paryża XXI wieku. Jest to muzyczna podróż wyobraźni. Wiemy, jak ukochał on mazowieckie pieśni, oberki, kujawiaki, będąc otwartym na polską muzykę ludową”. Czy może Pani powiedzieć nieco więcej na temat tego projektu?

Chciałabym, żeby pomysł „Chopin na pięciu kontynentach” lub też „Chopin w dźwiękach świata” albo „Etno-Chopin” (nie zdecydowałam jeszcze, który tytuł będzie nosić nowa płyta) nie skończył się tylko na nagraniu płyty, ale żeby stał się również projektem koncertowym. „Podróż wyobraźni” polega na tym, że przenosimy się do Paryża, ale dzisiejszego, gdzie można spotkać wiele mniejszości narodowych i ich muzykę. Zaproszenie to jest otwarciem drzwi do zupełnie innego świata, który gruntownie poznawałam przez wiele lat. Dawno temu zrealizowałam projekt „U źródeł muzyki Chopina”, który cieszył się wielką popularnością w Azji. Podróżując z tym programem, stykałam się z kulturą japońską. Studiowałam również kulturę Indii, poznałam muzykę Chin i Korei. Wszędzie, gdzie grałam koncerty, starałam się znaleźć te elementy egzotycznej muzyki, które byłyby zrozumiałe dla nas Europejczyków, a w warstwie melodycznej nawiązywały do pieśni polskich nizin, będących tak wielką inspiracją dla twórczości Fryderyka Chopina. W ten sposób w Japonii powstał projekt „Chopin na Dalekim Wschodzie”. Grany był na instrumentach japońskich i chińskich, między innymi na cytrze japońskiej, koto, oraz flecie szakuhaczi i chińskiej lutni phipa. Kilka lat temu powstał projekt „Chopin na sarmackim szlaku”, do którego zaprosiłam muzyków perskich.

Pomysł „Chopin na pięciu kontynentach” rodził się wiele lat. Pani działalność artystyczna w Polsce i za granicą miała na pewno ogromny wpływ na jego ostateczny kształt. Jaka jest historia powstawania tego projektu?


Muzyka Fryderyka Chopina fascynowała mnie od dzieciństwa. Grałam co prawda na wiolonczeli, ale zawsze inspirowały mnie chopinowskie melodie. Z czasem odkryłam też wielką fascynację polską muzyką ludową. Zawsze robił na mnie wrażenie fakt, że twórczość Chopina przesycona jest nastrojem, emocją, melodyką, a także rytmiką polskiej muzyki ludowej. Od dzieciństwa fascynowała mnie też muzyka Azji. Pamiętam, że miałam malutkie radio i słuchałam stacji tureckich, bo tylko te docierały do Polski. Słuchałam melodii tureckich, grałam Chopina i to kształtowało moją muzyczną osobowość. W czasach, kiedy byłam już w szkole średniej, zaczął się mój bliski kontakt z kulturami pozaeuropejskimi. Na początku lat osiemdziesiątych przyjechał do Polski na koncerty mój późniejszy mistrz Pandit Ram Narayan, wirtuoz indyjskiego instrumentu smyczkowego sarangi. Podczas jego koncertu usłyszałam muzykę, której zupełnie nie rozumiałam (były to klasyczne Ragi północnych Indii). Czułam, że jest to coś bardzo cennego i równie głęboko poruszającego, jak muzyka Chopina. Krótko potem wyjechałam po raz pierwszy do Indii, gdzie rozpoczęłam studia nad klasyczną muzyką Indii. Najpierw u Ustada Sabri Khana, potem u Aruny Narayan-Kale i wreszcie u Pandita Ram Narayana. Są to wspaniałe osobowości, bardzo otwarte, ale grające tradycyjną muzykę Indii – właśnie takiej muzyki wtedy się uczyłam. Gdy wróciłam do Polski, założyłam zespół Raga Sangit. Wówczas zetknęłam się po raz pierwszy z problemem barier międzykulturowych. Nie mogłam w Polsce grać Rag indyjskich przez kilka godzin, tak jak to się czyni w Indiach. Musiałam dostosować do polskiego słuchacza zarówno technikę grania, rodzaj wirtuozerii, jak i długość formy muzycznej. Tylko w ten sposób mogłam nawiązać z nim kontakt i przekazać klimat wspaniałej muzyki. Przy okazji tych koncertów zaczęłam grać od czasu do czasu Chopina na indyjskim instrumencie sarangi przy akompaniamencie bębenków indyjskich.

Po latach nauki i grania muzyki Indii przyszedł czas na studia nad muzyką Korei, Chin, Japonii. Podróż do Afryki zaowocowała miłością do muzyki tego tajemniczego kontynentu. Niekończące się przestrzenie Syberii odkryły przede mną nowe instrumenty, nowe techniki grania, jak też fascynujące techniki wokalne (tzw. śpiew alikwotowy i gardłowy). Czytałam kiedyś relacje z koncertów Fryderyka Chopina pisane przez jemu współczesnych. Wynikało z nich, że w improwizacji nasz genialny kompozytor nie miał sobie równych. Dla mnie improwizacja, której tak naprawdę nauczyły mnie kultury pozaeuropejskie, była i jest elementem kreacji muzycznej stanowiącym o jej prawdziwości i „żywości”. Nagrywając zatem płytę „Chopin na pięciu kontynentach”, nie zapomniałam o improwizacji.

Od strony muzycznej projekt jest wielowątkowy. Muzyka Fryderyka Chopina została zagrana na instrumentach indyjskich, chińskich, mongolskich, perskich, afrykańskich, ale też tych używanych w europejskiej muzyce klasycznej i ludowej. W wielu utworach melodie chopinowskich utworów zaśpiewane są egzotycznymi manierami wokalnymi. Poza etniczną orkiestracją dzieł Chopina w wielu utworach na płycie znajdują się fuzje tematów chopinowskich z bardzo znanymi tematami muzyki tradycyjnej Japonii, Chin lub specjalnie skomponowane części nawiązujące do skal, rytmów muzyki Iranu, Indii, Bałkanów, Armenii itd. Wszystkie kompozycje i aranżacje zapisałam w postaci partytur, ponieważ poza krótkimi częściami improwizowanymi całość musiała być zgrabnie zaplanowana. Podsumowując, pomysł „Chopina na pięciu kontynentach” rodził się przez ponad 20 lat i powstał w momencie, gdy technicznie był możliwy do realizacji.

Z różnych regionów świata zebrała Pani melodie, których warstwa dźwiękowa jest bardzo zbliżona do tematów muzycznych w utworach Fryderyka Chopina. Na czym opiera się to podobieństwo?

Odnalazłam wiele melodii popularnych różnych narodów, które brzmią podobnie do głównych tematów kilku kompozycji Fryderyka Chopina. Podobieństwo to polega na konkretnej melodii. Na przykład jest w Japonii bardzo znana melodia Kodżionotsuki, która po pieśni Sakura, jest drugą co do popularności. Położyłam ją jak kalkę na pieśń Fryderyka Chopina „Dwojaki koniec”. Japońska melodia tradycyjna z wyjątkiem kilku nut w drugiej części nakłada się na polską pieśń. Aby uwydatnić to podobieństwo, zastosowałam w mojej aranżacji instrumentarium japońskie i europejskie. Inny przykład to Etiuda E-dur op. 10 nr 3 i chińska melodia ludowa pt. „Jaśmin”. Melodia otrzymana po zmontowaniu części głównego tematu Etiudy i części głównego tematu chińskiej pieśni brzmi jak jedna kompozycja. Warto wspomnieć również melodię w stylu perskim, którą co prawda sama skomponowałam, ale stanowi ona wypadkową tego wszystkiego, czego nasłuchałam się na Bliskim Wschodzie. Połączyłam ją z Preludium e-moll op. 28 nr 4. Warto tu wspomnieć, że w przypadku muzyki perskiej i indyjskiej poszukiwanie elementów wspólnych z tradycją europejską nie jest bardzo trudne. Być może wynika to z faktu istnienia wspólnych indoeuropejskich „korzeni”. Jeszcze słowo o moim ulubionym Mazurku op. 33 nr 2 (jeden z najbardziej ludowych). Zagraliśmy go w rytmach bałkańskich, wzbogacając je tradycyjną pieśnią bułgarską, zaśpiewaną tzw. „białym głosem”. O każdym z 14 utworów umieszczonych na płycie mogłabym opowiadać bardzo długo. Krótko mówiąc: dla mnie osobiście i – jak sądzę – dla wielu wspaniałych muzyków biorących udział w projekcie było to kolejne doświadczenie z muzyką Fryderyka Chopina. Ukazało ono w zupełnie nowym aspekcie uniwersalność dzieł kompozytora. Muszę przyznać, że najbardziej obawiałam się, aby robiąc tak karkołomne fuzje muzyki Chopina i muzyki etnicznej z prawie wszystkich stron świata, nie zniszczyć tego, co dla mnie jest tak unikalne w muzyce tego kompozytora. Subtelności i magicznego wręcz nastroju, który wywołuje słuchanie jego dzieł. Mam nadzieję, że mi się to udało, ale ocena należeć będzie oczywiście do słuchaczy.

Czy środowisko chopinowskie dobrze przyjęło projekt „Chopin na pięciu kontynentach”? Jak odbierają Pani propozycje artystyczne chopinolodzy?


Stosunek do pierwszego projektu „U źródeł mazurków Fryderyka Chopina” był zróżnicowany. Środowisko folkowe było na „tak”, a klasyczne na „nie” – chociaż nie wszyscy. Od kilku lat wielu znawców muzyki Chopina i tzw. chopinologów w kraju i za granicą jest mi bardzo przychylnych. Dostawałam wielokrotnie zaproszenie od Pana Piotra Palecznego do Dusznik. Jest on dla mnie wielkim autorytetem – nie tylko wspaniałym artystą, ale też znawcą Chopina. W Japonii udało mi się przekonać do moich „dziwnych eksperymentów” nawet tak wielką artystkę, jak Halina Czerny-Stefańska (chociaż było trudno). Wydaje mi się, że środowisko mnie zaakceptowało. Zresztą bardzo się staram, żeby być osobą wiarygodną. Dbam o to, aby muzyki Chopina, która jest sama w sobie doskonała, nie zniszczyć, ale pokazać z innej perspektywy i w innej przestrzeni. Zanim zrealizowałam projekt „U źródeł mazurków Fryderyka Chopina”, gruntownie skonsultowałam go z Instytutem Sztuki Polskiej Akademii Nauk i panią dr hab. Ewą Dahlig.

Uważam, że trzeba ludzi przekonywać, że takie spojrzenie na Chopina ma sens. Zresztą proces ten działa w drugą stronę. Publiczność folkowa, która o Fryderyku Chopinie niewiele wie, jest jego muzyką coraz bardziej zainteresowana. O projekcie „Chopin na pięciu kontynentach„ chopinolodzy jeszcze nie słyszeli. Jednak dla osób ortodoksyjnych chopinowsko to zawsze jest szok.

Czy publiczność polska reaguje na Pani projekty w inny sposób niż publiczność zagraniczna?


Tak, reakcje są różne, ale prawie wszystkim się moje projekty podobają. W Polsce ten program jest dla większości ludzi tak samo egzotyczny, jak za granicą. Szczególnie w małych polskich miejscowościach, dla osób niewykształconych chopinowsko. Ci ludzie, którzy mało wiedzą o Chopinie, są zawsze bardzo entuzjastyczni, otwarci i nie mają żadnych zahamowań. Być może nie przyszliby na recital fortepianowy, ponieważ baliby się, że będzie to zbyt trudna muzyka. Są ludzie, którzy nie potrafią słuchać muzyki fortepianowej – mój projekt przybliża im twórczość Chopina.

Jakie plany i nadzieje wiąże Pani z Rokiem Chopinowskim 2010?

Mam już wiele zamówień z różnych stron świata na ”Chopina ludowego„. Bardzo się z tego cieszę. Są też już wstępne zamówienia na koncerty ”Chopin na pięciu kontynentach„. Czeka mnie więc praca nad przygotowaniem wersji koncertowej, ponieważ nagrania to zupełnie inny rodzaj przekazu niż koncert. Oprócz tego w Akademii Muzycznej w Krakowie, dzięki otwartości jej wspaniałych profesorów, a zwłaszcza prof. Zdzisława Łapińskiego, poproszono mnie o otworzenie całkiem nowego kierunku przy wydziale instrumentalnym, nazwanego ”fidele kolanowe„. W czasach tzw. ”globalnej wioski" cieszę się, że ta wspaniała uczelnia tak jasno widzi potrzebę wiedzy i edukacji na temat muzyki etnicznej Polski, Europy i innych kontynentów świata. Szczególnie że tak wielu wybitnych kompozytorów muzyki klasycznej – w tym także Fryderyk Chopin – nawiązywało wielokrotnie do muzyki ludowej. Na tym nowym eksperymentalnym kierunku studiów będzie można nauczyć się grać na wszystkich instrumentach smyczkowych, na których ja gram – polskich, które zrekonstruowałam przed laty (suka biłgorajska, fidel płocka), bałkańskich oraz tych bardzo egzotycznych z Indii, Chin i innych krajów. Myślę, że z czasem powstanie wielka orkiestra folkowa, która zagra dzieła Fryderyka Chopina na instrumentach całego świata.


Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 

(rozmowę przeprowadziła Joanna Maluga, Biuro Obchodów CHOPIN 2010)

Chopin na pięciu kontynentach

Chopin na pięciu kontynentach